Przeskocz do treści

Rozkołysały niebo – Haiku

15 Luty 2010

HAIKU to cudowna zabawa – gra słów i znaczeń.

Czy TO…

Podmuchy wiatru

Rozkołysały niebo

Nasze marzenia

Jest tym samym co TO?…

Nasze marzenia

Rozkołysały niebo

Podmuchy wiatru

Zapiszmy to w sposób tradycyjny:

To?

PODMUCHY WIATRU ROZKOŁYSAŁY NIEBO NASZE MARZENIA

Czy to?

NASZE MARZENIA ROZKOŁYSAŁY NIEBO PODMUCHY WIATRU

19 komentarzy leave one →
  1. 15 Luty 2010 18:42

    Otwierasz komentarze, a tam znowu ja. Nuda. Trudno, cierp. TO nie jest tym samym, co TO, to oczywiste. Ja wybieram zdecydowanie Podmuchy wiatru rozkołysały niebo nasze marzenia. Bo tak, gdybyś pytał o uzasadnienie. Bo smutek we mnie, czyli podmuchy wiatru rozkołysały niebo. Marzenia nie raczyły tego zrobić.
    Pozdrawiam:-)

    • 15 Luty 2010 19:27

      No to by smutki na bok – limerykiem w nie!!!

      limeryk

      Pewien mąż niezmiernie uczony
      Zapomniał, że mówi do żony.
      A ona spiekła raka
      Mrucząc, że męża ma dziwaka.
      No i uczony był urażony.

  2. 15 Luty 2010 21:23

    Niezupełnie – ona nie była taka trusia! Gdy mąż bowiem:

    Chcąc mówić mądrze do żony,
    straszliwe pieprzył androny,
    więc się zeźliła niewiasta,
    w lico walnęła i basta,
    mówiąc do niego: łotrze ty!
    Mów z sensem do swej kobiety!

    Dobrej nocy:-)

    • 15 Luty 2010 23:25

      limeryk

      A, że to była kobitka z Nysy
      To w jaźni męża powstały rysy.
      Rwał włosy z głowy – bo to przecież draka
      Gdy żona z męża robi buraka
      No i po chwili był całkiem łysy.

      • 16 Luty 2010 9:54

        Ta z Nysy była – inna zaś z Dzbądza.
        Mąż-burak jej nie urządzał,
        pragnęła oddać się bacy,
        gdyż w łożu chwaccy są tacy.
        Taka targała nią żądza!

        Pozdrawiam, zasypana.
        P.S. Miejscowość Dzbądz jest prawdziwa. mam słabość do tej nazwy;-)

  3. 16 Luty 2010 10:51

    limeryk

    A gdy ten baca poznał tą Zosię
    Na czubku nosa wyhodował prosie
    Lecz Zosi to nie przeszkadzało
    Nawet gdy toto strasznie śmierdziało
    I much niemało miał baca na nosie.

    • 16 Luty 2010 15:58

      Przebóg, nie Zosia jej było!
      Tę z Dzbądza zwali Ludmiłą.
      Prosię czy muchy rzecz błaha,
      gdy bacę wzięła za gacha,
      słodko jej z bacą sie żyło.

  4. 16 Luty 2010 16:30

    limeryk

    A tenże baca, to on był w Łodzi
    Gdy dostrzegł, że Luda go za nochal wodzi.
    Z radości okrzykiem wskoczył do wody
    I zanurzony do swej siwej brody
    Ponoć do dzisiaj siurka sobie chłodzi.

  5. nutka permalink
    16 Luty 2010 19:10

    Dziendobrywieczór. Nie pozbędę się marzeń, choćby śmiesznych, ale moich…wiatr podpowie mi, ale nie muszę go słuchać, chyba, że po swojemu.
    Pozdrawiam…bałaganu nie będę robić :)

  6. nutka permalink
    16 Luty 2010 21:05

    Mój kamień jest przezroczysty…a przez to uciążliwy…otwarty , a mimo to zamknięty…
    Panie Witoldzie, Pan pozwolił mi na otwarcie…więcej nie mogę…za niskie tony (!) wyżej , wyżej potrafię ;) )((:
    P.S.
    Uwielbiam bałagan, w nim się odnajduję, ale są granice…Pan to czuje

    • 16 Luty 2010 22:14

      Pani Nutko Szanowna,
      “Mój kamień jest przezroczysty…a przez to uciążliwy…otwarty , a mimo to zamknięty” zagadka godna mistrzów Zen. Rozgryzajmy zatem: przezroczysty kamień który spełnia podane przez Panią warunki to oczywiście SZYBA, szkło jest bowiem kamieniem… Ono również zamyka “udając” że go nie ma. Czy znalazła się Pani wewnątrz szklanego klosza?
      Skoro operuje Pani niską skalą, warto zamiast kusić się na wysokie spróbować jeszcze niższe tony… Zapewne wie Pani, że w przeciwieństwie do tonów wysokich które rozchodzą się kierunkowo, tony niskie rozchodzą się we wszystkich kierunkach.
      Z żalem wyznaje że nie znam granic bałaganu. O czym świadczy każde miejsce w którym przebywam dłużej niż 15 minut. :)

      Pozdrawiam,
      w.

  7. 16 Luty 2010 22:13

    Gdy siurek ochłódł mu trochę,
    wymienił Ludę na Zochę,
    a Luda, chlipiąc, niebożę,
    krzyczała doń: Ty potworze,
    masz prosię teraz i lochę!

    O matko, tu ludzie są!!!

  8. 17 Luty 2010 6:55

    Pewien subtelny mąż w garniturze
    lubił świntuszyć na klawiaturze,
    aż mu wytknęla jedna dziewica,
    że jej przez niego wstyd krasi lica.
    Zaczął więc śpiewac w kościelnym chorze.

    Zmykam zatem…

    • 18 Luty 2010 0:19

      Ori, drodzy Przyjaciele,
      wybaczcie, zdradzam Was z Lucyna… Pisałem o tym na FB, i tu poproszę o wybaczenie.

      LUCYNA to trzydziestoparoletnia kobieta z małego miasteczka, rozwiedziona z psychopatycznym mężem, z dwojgiem dzieci rozpoczyna nowe życie. Lecz zostaje bez pracy i bez środków do życia. Sytuacja zmusza ją do tego, iż zawiesza swoją moralność i zaczyna od swoich partnerów seksualnych brać pieniądze, by przetrwać. Przeistaczam się zatem w kobietę, starając się ZROZUMIEĆ i ufny w swój talent :) zrobić z tego interesującą opowieść ociekającą seksem i ciekawymi z tego wynikającymi ludzkimi problemami. Niby nic nowego pod słońcem i dlatego jest WYZWANIE.

      Panie i Panowie reżyserzy, niebawem ogłoszę przetarg na realizacje tego scenariusza :) , Informuję uprzejmie, że można z tego zrobić zaje…… film.

      Pozdrawiam,
      w

      ps.
      Było by mi bardzo miło jakby tu forum limerykowe się zrobiło.. Zapraszam, piszcie kochani piszcie..

      ps 2.
      Ale tego sobie odmówić nie mogę bo ze Dzbądzem …:)

      I już nie było cacy cacy
      Waliła wałkiem bace po glacy
      Lała bez słowa, dama ze Dzbądza
      Ta Luda, co ja dzika żądza
      Rzucała w łożu naszego bacy

      Serdeczności,
      w.

      • 18 Luty 2010 13:26

        I cóż, że lała z taką rutyną,
        gdy ów niewierny był już z Lucyną!
        Luda rzuciła się między kry, by
        na podwieczorek zjadły ją ryby,
        gdyż apetyczną była dziewczyną.

        Tak sie to kończy, o niewierny!
        Nie porzucaj zatem Ori,
        bo i ona zginie w glorii:-(((

        • 18 Luty 2010 18:08

          limeryk

          Niewierny baca, chudy gościna
          Spostrzegł, że stale się zgina i zgina.
          Lecz to nie były pokłony,
          A ciężar jego grubej żony
          Tak go do ziemi przygina.

    • 18 Luty 2010 18:29

      limeryk

      Wyszedłszy z chóru, w knajpie zalewał robala
      Bo stwierdził, że świat się zbyt szybko oddala.
      “Ten robal się wreszcie doczeka!,
      Nie będzie obrażał człowieka!”.
      Rzekł mąż ów i nucił: Tra la la.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.