Best Blog – BOBE MAJSE
BOBE MAJSE

Raczej nie jestem skromy…Lecz niektóre wyrazy uznania mnie onieśmielają. Zachowuje się wówczas jak dziecko odmawiające przyjęcia upragnionego lizaka
. Tak było z wyróżnieniem przyznanym mi przez Bobe Majse. Chwilę trwało nim zdecydowałem się sam przed sobą przyznać, jakie to dla mnie ważne. Zatem, bez zbędnych ceregieli – przyjmuje z wdzięcznością.
Bobe Majse, dziękuje, za to ciepło w środku mroźniej zimy.
*
Teraz, słów kilka, o Bobe Majse.
Niewiele jest miejsc w blogosferze, które wciągają ciepłem, serdecznością i MĄDROŚCIĄ. Taki jest blog BOBE MAJSE.
Wyobraź sobie, że zamieszkałeś na nowym osiedlu. Masz sąsiada, spotykasz go o różnych porach dnia i nocy, czasami, coraz częściej, wymieniasz z nim zdanie, dwa; by wreszcie usiąść przy wspólnym stole. By dowiedzieć się więcej o nim, by zrozumieć, na przykład, dlaczego w piątek, osiemnaście minut przed zachodem słońca w jego domu zapalają świecę, i aż do zachodu słońca w sobotę są szczególnie radośni… Początkowo dziwisz się; gdy więcej poznajesz, trochę zazdrościsz. Bo to piękny zwyczaj wyłączyć świat zewnętrzny na jeden dzień w tygodniu, oddając się przyjemnościom. Poznajesz też jego codzienne kłopoty, jakże podobne do Twoich… Wreszcie ów sąsiad, staje się Ci bliski, przestajesz się dziwić, zaczynasz szanować. Szanować tak jak chcesz by szanowano Ciebie. Zauważasz, że sąsiad Twój to człowiek prawy i dumny; dokładnie tak samo jak Ty…
A teraz sam zobacz Bobe Majse.
Witold Skaczkiewicz












Trafiłam tu i znowu wzruszenie ścisnęło mi gardło. Pięknie napisałeś o Sąsiedzie… J.T.Gross i W.Skaczkiewicz. To słowo trzeba oczyścić, ocalić. Dziękuję!
Jestem onieśmielona tyloma ciepłymi gestami pod adresem samego Bobe Majse. To dopinguje i zobowiązuje. Twój blog… wiesz, ile dla mnie znaczy, także haiku.
Serdecznie pozdrawiam.
Ola, Bobe Majse