CONCATENATIO II

CONCATENATIO II
Prześladuje mnie
Obraz taki:
Oto siedzę
Na ganku
Sad przed mną
Łąka, motyle…
Czyli wszystko to
Co potrzebne
By nastrój sielanki
Utrzymać.
Siedzę na ganku
I przytulam
Maleńką postać
Zupełnie bezbronną
Uśmiechającą się
Do mnie radośnie
W poczuciu
Bezpieczeństwa.
Trzymam to maleństwo
Delikatnie
Lecz chwytem pewnym
Ochraniam
Przed każdym niebezpieczeństwem
Kołyszę
Gdy tylko zobaczę Grymas
Wykrzywiający jego buzie.
Jest taki maleńki i bezbronny
Wiem, że to ja go stworzyłem
I zapewne nie mam już wyjścia,
Muszę sie nim opiekować.
Urośnie trochę
Lecz zawsze pozostanie
Maleńkim,
Ślicznym osobnikiem
Raczej płci męskiej.
Nie, to nie jest moje
Dziecko.
To Pan Bóg!
***
Takim właśnie
Go widzę.
Małym i bezbronnym
Ufnie wtulonym
W moje ramiona.










